Pokazy wojen rzymskich Świętokrzyski piknik historyczny

Zwiedzając województwo świętokrzyskie, warto jest zawitać do Nowej Słupi, gdzie odbywa się co roku piknik archeologiczno- historyczny, na którym odbywają się walki legionów rzymskich.

Legion i legionista rzymski 

Zapewne wiele osób zastanawiało się co to znaczy legion i legionista. Otóż, legion, inaczej mówiąc legia, był zasadniczą, jednostką militarną w armii rzymskiej. Złożony był on z żołnierzy, należących do ciężkozbrojnej piechoty. Każdy legionista, był doskonale wyszkolonym w bojach wojownikiem. Ale będąc na szkoleniu wojskowym, jego życie zależało od jego nauczyciela, który wykładał mu sztukę walki. Nie uczył się on fechtunku, tylko krwawego mordowania przeciwnika. Legion ten, odpowiadał dziś nam znanej dywizji. W pierwszych trzech wiekach panowania tysiącletniego Imperium Rzymskiego, armia tegoż mocarstwa posiadała ponad trzydzieści leginów. 

Wyprawy wojenne legionów rzymskich

W wyprawach legionów rzymskich, uczestniczyli też i inni rzemieślnicy, w tym kamieniarze i cieśle. Ich fach i umiejętności, były używane do tworzenia prostych konstrukcji, potrzebnych do prowadzenia walk. Nazwa legion, oznacza „pobór”, a legionista, to po prostu poborowy. W początkowym okresie istnienia imperium, legionistami nazywano wszystkich mężczyzn powołanych do posiadania broni. Przez wiele stuleci w legionach mogli służyć wyłącznie obywatele rzymscy.

Pokaz

Na pokazie historycznym w Nowej Słupi, dowiedzieliśmy się, iż najstarszym znakiem legionu była włócznia z przymocowanym pękiem trawy. Jest ona w skrócie nazywana, signum militare. Od początku istnienia Imperium Romanum, legiony posiadały pięć zasadniczych znaków wojennych, które były noszone przez chorążych, czyli innymi słowy signifer. Na pikniku świętokrzyskim, dowiedzieliśmy się o sztuce prowadzenia walk przez legionistów rzymskich, o ich wyposażeniu wojennym, a także o ich pogańskich obyczajach, które jak wierzyli legioniści, przynosiły im pomyślność na polu walki.

Tekst i zdjęcia Ewa Michałowska - Walkiewicz

Migawki z „Wyspy” Mariusza Przybylskiego.

Migawki z „Wyspy” Mariusza Przybylskiego.

Mariusz Przybylski tworzy z sezonu na sezon coraz fajniej – twierdzi znany stylista Tomasz Jacyków. Można się było o tym przekonać podczas pokazów najnowszej kolekcji.

Katarzyna i Cezary Żakowie drugi raz wybrali się, aby oglądać kolekcję Mariusza Przybylskiego.
- Uwielbiam Mariusza Przybylskiego za niezwykłą klasę. Krawiectwo dopracowane w każdym detalu – chwali projektanta Katarzyna Żak.

Czytaj dalej

Blogosfera pomocna w zakresie pozycjonowania

Blogosfera pomocna w zakresie pozycjonowania

Pisanie bloga w sieci internetowej nie zawsze jest jedynie hobby autora. Może to być sposób na zarobek, czego najlepszym przykładem są blogi modowe i tzw. szafiarki, umieszczające na łamach bloga swoje stylizacje czy też relacje z pokazów mody, na jakie zostają zaproszone. Blogi spełniają też bardzo ważną funkcję w szeroko rozumianym marketingu internetowym. Jaką?

Czytaj dalej

Zimowe wyjazdy w Polsce, czy za granicą

Zimowe wyjazdy w Polsce, czy za granicą

Na zimowy wyjazd lepiej udać się w polskie góry, czy za granicę? Oprócz infrastruktury narciarskiej warto wziąć pod uwagę komfort noclegu. Bazę polskich hoteli w górach zbadała firma doradcza Cushman & Wakefield.

Czytaj dalej

A tymczasem w Chinach...

A tymczasem w Chinach...

Doniesienia ze wschodu zazwyczaj są dla nas, Europejczyków, nieco egzotyczne. Tłumaczyć to można różnicami kulturowymi, ustrojowymi czy zwyczajną mentalnością. Z reguły kraje wschodu kodujemy stereotypowo. Japonia to kraj samurajów, z którego pochodzą nowe technologie, zaś Chiny to produkowane przez tanią siłę roboczą podróbki znanych marek. Okazuje się jednak, że Chińczycy mają u siebie symbol zachodniego świata i to niejeden.

Czytaj dalej

1 zł dla życia

"Tak niewiele trzeba, by zrobić tak wiele." Czy 1 zł może uratować czyjeś życie lub zdrowie? Pewnie nie, bo cóż kupisz za 1 zł?! Bułkę, jogurta lub batonika...

Czytaj dalej

Polskie PRERIE

Polskie PRERIE

Kiedyś żyjące na wolności bizony sprawiały, że ziemia drżała, a tumany kurzu unosiły się wysoko. Obecnie są atrakcją dla turystów.

Trzy metry długości, 1100 kg wagi i prędkość 50 km/h już na kilka sekund po starcie. Wbrew pozorom nie jest to opis nowego modelu ciągnika rolniczego, ale bizona – zwierzęcia, którego niezliczone stada przemierzały niegdyś bezkresne równiny Ameryki Północnej.

Czytaj dalej

 

Agencja social media

Biuro wirtualne

 

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Więcej informacji tutaj . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Tutaj znajdziesz treść naszej nowej polityki a tutaj więcej informacji o Rodo