Dziennik emigranta: o szkoleniach

Torquay
To już trzeci dzień! Jeszcze tylko 25 dni i już moje pisanie stanie się nawykiem. O czym to dziś mam napisać?

Dziś będzie o najlepszym sposobie na zarabianie pieniędzy. To jest absolutnie genialne. I proste jak drut. Można zarobić masę pieniędzy. I co ważniejsze ten sposób jest w miarę prosty. Nie trzeba do tego żadnych specjalnych narzędzi. Żadnych kosmicznych technologii. Żadnych wymyślnych schematów, żadnej wielkiej organizacji. Nie powiem, że nie trzeba żadnej wiedzy, bo to byłoby nadużycie. Z pewnością jednak nie trzeba być geniuszem. To co trzeba, to komputer, miejsce do pracy: duży pokój który pomieści 10 do 15 osób z tablicą (zawsze można takie miejsce wynająć). No i trzeba mieć gadane. Bo ten sposób na pieniądze, proszę państwa to szkolenia.

Odkąd Polska wstąpiła do Unii w krótkim czasie dostaliśmy kolosalne pieniądze na szkolenia. Bo okazało się że Polacy nic nie umieją. Jak dziś pamiętam w mojej uczelni (to musiało być około dziesięciu lat temu) jeden z doktorów pokazywał nam amerykańską książkę wydaną na potrzeby krajów postkomunistycznych o organizacji pracy redakcji dziennika. Było w niej opisane co to jest kolegium dziennikarskie, kto to jest wydawca, kto to jest naczelny redaktor itp, itd. Jakby przez poprzednie 45 lat nie było wydawanych żadnych gazet. Biała plama. Zero. Nie żeby podręcznik ten był zły, ale zakładał, że my nic nie wiemy. Zupełnie. I tak samo jest z tymi szkoleniami.
Szkolenia na każdy temat. Od tego jak założyć własną firmę, poprzez kurs uczący o systemach opieki socjalnej w państwach członkowskich do szkolenia na temat jak napisać wniosek o dotację z funduszy unijnych (gdzie wszystko musi być wypełnione czarnym długopisem!). Ja sam brałem udział w kilku. Za żadne nie zapłaciłem. Na wszystkich coś podjadłem (raz nawet powiem, że najadłem się rewelacyjnie – genialna włoska knajpa w Gdańsku, absolutnie fenomenalna), a na niektórych nawet byłem w bardzo przyjemnych lokalizacjach.

Są szkolenia ważne. Potrzebne. Niezbędne. Interesujące. Inspirujące. Do czegoś przydające się.
Są i takie – nie przeczę. Niestety jest ich mniejszość.
Jak do tej pory ja w takim nie wziąłem udziału.

Znaczna część tak zwanych szkoleń to jest sposób na to, żeby zwiększyć koszta działalności firm i instytucji. Instytucji głównie państwowych: samorządów, ministerstw, szkół itp itd. Zgodnie z tym jak to kiedyś było w starym skeczu pana Stanisława Tyma pt„Sęk 2” – jak się pieniędzy które się ma, nie wyda w tym roku – to znaczy, że ci są nie potrzebne – co oznacza, że ci je zabiorą. A w ten sposób można przepuścić dowolną ilość pieniędzy. Bo przecież nie można tego zrobić w swoim mieście. Nie można wynająć taniego hotelu. Nie można zjeść niczego zwyczajnego. Każdy musi dostać stos długopisów – choćby miał ich całą szufladę. Ponadto trzeba dać uczestnikom całą masę papierów, z arcyważnym segregatorem, którego nie jest się w stanie za żadne skarby nigdzie włożyć, bo się nigdzie nie mieści. I oczywiście nie zapomnijmy o rzeczy najważniejszej. O certyfikacie z ukończenia kursu. To jest świętość! Najczęściej taki certyfikat to jakiś mniej lub bardziej wyświechtany papier, który szanowny pan lub pani instruktor podpisuje na miejscu. A jak nie podpisze – to dostać go można za przynajmniej pół roku.

Inna sprawa jak takie szkolenia wyglądają – albo się gada o dupie Maryni, albo jest to jakaś niestrawna papka, która nikomu nigdy się nie przyda. Albo się chleje na umór w mniej lub bardziej ciekawej scenerii. Ostatnio słyszałem o szkoleniu w Chorzowie! Zamiast choćby w góry, czy nad jakieś jezioro. Nie! Wybierzmy sobie na miejsce szkolenia Chorzów. Ja nic nie mam do miasta. Poniekąd świetne Zoo, obserwatorium astronomiczne i park. Ale żeby jechać tam na szkolenie? A nie ma innych miejscowości w okolicach?

Najważniejsza jednak bolączka wszelkiego rodzaju takich kursów to fakt, że nikt z nich nie wynosi nic pożytecznego. Przeczytałem raz wyniki badań, które dowodziły, że po miesiącu od szkoleń tego typu mniej niż dwie osoby na dziesięć cokolwiek z niego pamiętają. Czyli, że większość pieniędzy jakie się wydaje jest wyrzuceniem ich w błoto. Ale czego się nie robi, żeby zapłacić mniejsze podatki?
Tak więc szkolenia są sposobem ba wydanie dowolnej ilości pieniędzy. Bo co jak co, ale Unia potrafi wydawać pieniądze.

Reasumując
po pierwsze: primo – nie wydawaj pieniędzy na szkolenia chyba, że cudze
po drugie, też primo - jeśli nie jedziesz w przyjemne miejsce, przynajmniej najedz się porządnie i uzupełnij stan posiadania długopisów
po trzecie – to nie szkolenia są najważniejsze – tylko spotkania integracyjne!
Po czwarte – certyfikat i tak ci się do niczego nie przyda...

Pozdrawiam serdecznie
Artur Pomper

Dom, syn i drzewo

Dom, syn i drzewo

Każdy chce coś w życiu osiągnąć. Nie ma chyba na świecie osoby, która, choćby na pewnym etapie swojego życia, nie chciałaby być kimś ważnym.
A przynajmniej takim, kto ma poczucie dobrze spełnionego życiowego obowiązku.

Czytaj dalej

Tolerancja z niechęcią do innych

Tolerancja z niechęcią do innych

Parę dni temu pisałem o tolerancji w Polsce i teście na dyskryminację przeprowadzonym w Warszawie. Dziś chciałem opowiedzieć jak wygląda tolerancja w Wielkiej Brytanii. Ja myślę, że Polska i Polacy mają jeszcze do przebycia długą drogę.

Czytaj dalej

Taras i jego najwyższa funkcjonalność

Taras i jego najwyższa funkcjonalność

Posiadacze tarasów dzielą się na tych, którzy korzystają z tego miejsca wyłącznie w okresie letnim, oraz tych którzy spędzają tam swój czas bez względu na porę roku. Wszystko zależy jednak od zagospodarowania tej przynależnej do domu części. Jeśli taras jest tzw. kawałkiem betonu z meblami ogrodowymi najczęściej wypoczywamy na nim w okresie letnim. Niemniej troszeczkę większa inwestycja sprawa, że można wypoczywać na tarasie przez cały rok bez względu na porę dnia czy nocy. Przede wszystkim warto pomyśleć o zabudowie, która sprawi, iż dalsze nawet najbardziej oryginalne pomysły nie będą żadną przeszkodą do realizacji.

Czytaj dalej

Poczta Polska straszy miliony Polaków

Poczta Polska straszy miliony Polaków

Bo nie płacą abonamentu radiowo-telewizyjnego. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji bije na alarm. Media publiczne są na skraju zapaści, bo Polacy masowo nie płacą abonamentu RTV.

Czytaj dalej

Migawki z „Wyspy” Mariusza Przybylskiego.

Migawki z „Wyspy” Mariusza Przybylskiego.

Mariusz Przybylski tworzy z sezonu na sezon coraz fajniej – twierdzi znany stylista Tomasz Jacyków. Można się było o tym przekonać podczas pokazów najnowszej kolekcji.

Katarzyna i Cezary Żakowie drugi raz wybrali się, aby oglądać kolekcję Mariusza Przybylskiego.
- Uwielbiam Mariusza Przybylskiego za niezwykłą klasę. Krawiectwo dopracowane w każdym detalu – chwali projektanta Katarzyna Żak.

Czytaj dalej

Szwajcaria - kraj warty twojego urlopu

Szwajcaria - kraj warty twojego urlopu

Piękne widoki, zabytki i atrakcje, to główne kwestie, którymi sugerujemy się poszukując odpowiedniego miejsca na wypoczynek. Jeśli koniecznie urlop chcemy spędzić za granicą kraju warto udać się do Szwajcarii. Co prawda nie jest to duży kraj, aczkolwiek szereg miast ma nam do zaoferowania mnóstw ciekawych widoków i atrakcji. Do wybranego miasta np. Berno w Szwajcarii możemy wybrać się pociągiem, samochodem, samolotem lub autobusem. Wjeżdżając do tego kraju będziemy natychmiast pewni, że dokonaliśmy dobrego wyboru. Tylko od Was zależy czy chcecie spędzać czas na zwiedzaniu, aktywnym wypoczynku. Istotne jest jednak to, że nie sposób się tutaj nudzić, a tym bardziej wrócić do kraju bez niesamowitych zdjęć i filmów, a także wspomnień.

Co trzeba zobaczyć w Szwajcarii?

Jest tutaj tak dużo do zobaczenia, że trudno każde miejsce opisywać. Niemniej, jeśli ktoś poszukuje jasnych informacji, co i gdzie powinien zobaczyć, to może zapoznać się z listą, która oczywiście nie jest kompletna, bo ciekawych miejsc jest więcej, ale zawiera te, gdzie powinniśmy zobaczyć. A mianowicie jest to: Stare Miasto Berno, Jungfrau - Aletsch - Bietschhorn, Zamki w Bellinzonie, Monte San Giorgio - Ticino, Klasztor Św. Jana - Müstair, Biblioteka w opactwie St. Galla, Winnice Lavaux, Region Jeziora Genewskiego. Bez wątpienia naszej uwadze nie powinno umknąć August Raurica, k. Bazylei, Ballenberg, k. Interlaken, Zamek Chillon, Montreux, Muzeum Olimpijskie - Lozanna, Szwajcarskie Muzeum Narodowe - Zurych, Muzeum Komunikacji - Berno, Szwajcarskie Muzeum Transportu - Lucerna, Kopalnia soli - Bex, Zamek w Aigle, Fabryka czekolady Broc, Miniatura Szwajcarii - Melide, Jezioro Genewskie, Jezioro Bodeńskie, Genewa, Zurych, Bazylea, Berno, Lozanna. W trakcie zwiedzania turyści zazwyczaj kupują pamiątki i próbują przysmaków danego kraju. W związku z powyższym najczęściej kupujemy tam zegarki, artykuły piśmiennicze, scyzoryki itp. Nie możemy zapomnieć, aby będąc w Szwajcarii nie skosztować oryginalnych w smaku serów czy czekolady.

Miejsca cieplejsze i zimne

Faktem jest, że Szwajcaria jest piękna o każdej porze roku. Niemniej osoby preferujące cieplejszy klimat tego kraju powinny wybrać się w kierunku południowego kantonu Ticino, jak również w okolice Jeziora Genewskiego. Tutaj temperatury powietrza wynoszą 23-25 st. C w czerwcu, a 27 st. C w lipcu, oraz w sierpniu. Nad samym jeziorem jest chłodniej (24-25 st. C w lipcu i w sierpniu. Z kolei osoby uwielbiające zimowe klimaty zaprasza się w wysokie partie gór, gdzie nie brakuje klimatu alpejskiego. W tym miejscu śnieg leży przez cały rok. Nie brakuje tutaj także miłośników narciarstwa. Na lodowcach szusować można nawet latem i to właśnie również przyciąga urlopowiczów.

Czytaj dalej

 

Agencja social media

Biuro wirtualne

 

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Więcej informacji tutaj . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Tutaj znajdziesz treść naszej nowej polityki a tutaj więcej informacji o Rodo